Ta książka zaciekawia od pierwszych stron i do końca czyta się ją z niesłabnącym zainteresowaniem. Fascynuje społeczną „egzotyką” tematu, żywą kreacją młodego bohatera, jego stopniową transformacją i przede wszystkim ekspresją języka, który twórczo współgra ze światem przedstawionym. Fakt, że kanwą tej opowieści są losy młodego człowieka, zagubionego w świecie etycznego bałaganu lat osiemdziesiątych w PRL–u i za drobne kradzieże skazanego na trzyletni pobyt w zakładzie zamkniętym, z pewnością stanowi duży walor książki utrzymanej w stylistyce bezpośredniej relacji z wydarzeń więziennych i z obozu pracy. Autentyzm opisywanych zdarzeń ma największą dziś szansę na czytelniczą uwagę. Nie bez przyczyny wydaje się tyle pamiętników, dzienników, reportaży i innych form literatury faktu. Ludzie wychowani na filmowej i telewizyjnej fikcji spragnieni są „prawdy”, choćby prawdy ubarwionej literacko. A talent pisarski Krzysztofa Urbana widzieć należy jako dodatkową wartość „Dożywotki”.
    Autor nie jest na razie szerzej znany, choć zdobył już parę nagród i wyróżnień na ogólnopolskich konkursach literackich. „Dożywotka” jest niewątpliwie jego dziełem pokazowym. Pokazuje bowiem nie tylko możliwości warsztatowe, umiejętność konstruowania fabuły i kunszt operowania językiem, ale ujawnia też dużą wrażliwość moralną młodego jeszcze autora, który tak buduje losy głównej postaci, że nabierają one wiarygodności, powagi i  –  mimo tragizmu przedstawionej sytuacji i bulwersujących realiów więziennych  –  jakiegoś otwierającego na odwieczne wartości uniwersalizmu, a nawet magicznej siły filozoficznej przypowieści.
    Język tej prozy wzorowany w dużym stopniu na więziennej grypserze ma moc przedstawiania zdarzeń w całej ich  – pełnej dramatyzmu  – realności, a jednocześnie wrażliwość etyczna i estetyczna, w jaką wyposaża swego młodego bohatera autor, pozwala mu  – poprzez obserwację świata, kontakty z ludźmi i naturą, a także głęboko przeżywane lektury  – rozwijać się duchowo, nabierać światła w serce i umysł. Kiedy dwudziestoletni Adam Ciechań wychodzi z zakładu zamkniętego na wolność, jest kimś zupełnie innym, niż ten zaszczuty, reagujący odruchami niczym zwierzę, młodociany przestępca. Jest świadomym siebie, zrównoważonym, refleksyjnym człowiekiem, który pobyt w zakładzie karnym wykorzystał  na wewnętrzne dojrzewanie, kształtowanie opartej o trwałe podstawy moralne i emocjonalne tożsamości.
    Wielką zasługą autora jest takie pokierowanie duchowym rozwojem bohatera, że właśnie w miejscu najgłębszej ludzkiej degradacji i dezintegracji osobowości, potrafił on odnaleźć własną tożsamość, otrząsnąć się z bezmyślności i świadomie zaprojektować zręby własnej przyszłości. Jego język  –  w miarę nabierania dystansu do samego siebie  – też się rozbudowuje, wzbogaca, z uproszczonej, standardowej grypsery przemienia się w soczystą, jędrną i niebanalną polszczyznę. Słychać tu i ówdzie w „Dożywotce” echa najczulszych na promieniowanie języka pisarzy współczesnych  –  Tadeusza Nowaka – ale kreacja prozy Krzysztofa Urbana ma dodatkową siłę ze względu na szczególny tembr grypsery prezentujący w sposób trudny do podrobienia świat środowisk przestępczych. Jest to świat przygnębiający, napawający przerażeniem i współczuciem, ale też  – dzięki wrażliwości i przenikliwości autora  – nie pozbawiony nadziei na metamorfozę, na ocalenie w nim tego, co najgłębiej, najtkliwiej ludzkie: otwarcia na drugiego człowieka, miłość do natury, wiary w siebie  – wbrew przeciwnościom losu, wewnętrznej wolności, ciekawości i uskrzydlonej marzeniami i odwagą samodzielności.
    Gorąco polecam tę książkę, bo ma ona szansę nie tylko na duże grono czytelników  –  zwłaszcza młodych  –  ale też niewątpliwy walor wychowawczy, co w naszej  – pozbawionej wzorów moralnych z prawdziwego zdarzenia  – rzeczywistości jest nie do pogardzenia.

Adriana Szymańska.